FANDOM


Drodzy państwo. Przed państwem WIELKI POWRÓT PRZYGÓD JAŚKA!

Odc. 1szy Edytuj

Jasiek z rodziną i z ziomami opuszczają Tibiów i udają się do Margonemii, która ulokowana jest w innym województwie (SPOILER w każdym nowym sezonie przeprowadzają się).

Jadą.

Jadą.

Jadą.

(Sprzęt nam się trochę popsuł i nie możemy wam pokazać ich podróży w 10s)

Jadą.

Jadą.

Zatrzymują się z piskiem opon, bo przed nimi wypadek!

Wyj_o silnik spod maski, ale po chwili wpadł tam, gdzie powinien (do komory silnika).

Jasiek postanowił przeglądnąć silnik (pomógł mu synalek).

-Coż-mówi Jasiek-trzeba wymienić rozrząd i filtr DPF, a ty, synek-mówi do synka-sprawdź, czy klocki się nie wytarły.

Zatrzymali się akurat koło sklepu z częściami, więc Jasiek podszedł i poprosił o 2 rozrządy, 2 filtry DPF i klocki hamulcowe, bo pomyślał, że skoro wsadzi 2 rozrządy i 2 filtry DPF, to może to wpłynąć na moc pojazdu albo wydajność (albo co innego).

Wymieniają części i nagle Jasiek mówi:

-K_! Elektryka siadła! Ja p_! Czemu wziąłem auto od niemca [j_ć niemców, więc z małej litery]?! Mogłem kupić Poloneza na giełdzie! Nie zj_by się! Tfu!

Pluje na maskę, kopie auto w bok, a potem postanawia, żeby popchać auto i woła ziomów:

-Chłopaki! Pchamy!

Pchają auto. Gośka siada za kierą, żeby skręcać kiedy trzeba.

Docierają do Margonemii styrani. Jaśkowi nie chce się siedzieć nad elektryką, więc zabiera gruza do mechanika, a potem na piechtę do hotelu.

Jasiek znowu słyszy przez okno, jak dzieci gadają o Margonem, ale nie nasłuchał się długo, bo musiał pójść po auto z nową elektryką. Idzie przez auto i nagle znowu nie widzi nikogo w mieście. Widzi natomiast za oknami dzieci siedzące przed lapami i myśli:

-To pewnie Margonemczycy. Chyba tutaj ludzie wolą laptopy od pecetów.

Zaszedł do mechanika. Dzisiaj robił wszystko na koszt firmy, więc Jaśka ominął wkład finansowy.

Zajechał pod hotel i znowu się wk_ł na auto, że przebieg za wysoki.

Jest noc. Każdy idzie spać.

Odc. 2gi Edytuj

Następnego dnia wszyscy wyspani idą na mecz Margonemii Minerersów z Reprezentacją Szkoły Podstawowej nr 1 im. Margona Margonica (założyciela miasta) w Margonemii.

Zapowiada się ciekawie. Były oferowane darmowe przekąski. Tak w ogóle to margonemijski klub był na 1szym miejscu w tym sezonie, więc trochę niefajnie byłoby dla nich, gdyby zostali pokonani przez klub składający się z samych dzieci.

<j_b!>

Wybaczcie. To coś u nas w studiu. Chyba sprzęt naprawiają.

<głos w tle> Panie! Naprawiłem pomijanie scen!

Dobra! Dajta mi spokój!

Ale cenzurator się zepsuł, więc cenzur w odcinku nie będzie!

Możesz pan tak nie szczempić ryła, tylko podejść?!

Dobra zamknij pan mordę skoro pan nie szanujesz mojej pracy ide se tfu! FUCK YOU SON OF BITCH!

WYPIERDALAJ STĄD CWELU! Na czym to ja...? Aha. Był mecz Minerersów i "Jedynki", a skoro możemy już pomijać sceny, to przeskakujemy do wyniku końcowego za 3... 2... 1... 0... TERAZ jest 36:0 dla "Jedynki". Dzieciuchy zmietli z podium profesjonalistów! WOW! Tak jak przeczuwałem! THIS IS JUST UNBELIEVABLE! No ale wracając, to Jasiek i reszta poszli sobie do hotelu, robili coś do nocy i idą spać.

Następnego dnia budzą się wszyscy o 3ciej nad ranem, żeby o 4tej pojechać do półmiasta-półMargonemlandu, bo o 5tej mają być korki (u nich w Ziomsce to nie ma tylko prognóz pogody, ale nawet są prognozy ruchu drogowego, prognozy rynku pracy, prognozy finansów etc.).

Tak jak w poprzednim sezonie. Wyobraź sobie miejsce, gdzie dzieci od razu po powrocie ze szkoły wciskają przycisk włączający w laptopie, odpalają przeglądarkę i grają w Margonem. Tak nie wygląda miasto, do którego zmierzają nasi bohaterowie. Teraz wyobraź sobie miejsce, gdzie dzieci po powrocie ze szkoły idą się bawić w zabawy na podwórku. To też nie jest to miasto. A teraz wyobraź sobie miejsce, gdzie dzieci po powrocie z tej jebbbbbbbb....... zapomniałem, że nie mamy cenzury, ale w następnym odcinku będziemy zamazywać, ale i tak dokończę to słowo ........bbbbbbanej budy idą poszukać Mietka Żula albo wybierają się do Karka-Han. TAK! ZGADŁEŚ! TAK WŁAŚNIE WYGLĄDA TO MIASTO! (przy okazji nazywa się ono Margonemlandów).

Dojechali w końcu do tego miasta i się bawią fajnie.

Dzień im zmija, wracają do hotelu i idą spać.

Odc. 3ci Edytuj

Jasiek wstaje o którejś godzinie nad ranem i nie ma co robić, bo każdy jeszcze śpi. Nie odpali kompa, bo każdy się obudzi, więc odpalił TVa, a tam prognoza rynku pracy na 1szym programie.

-Witam-mówi prowadzący-ja jem Zbyh i disej pomowiemy o rynku pracowania i napotrzebowaniach na deń disejszy. Jak widoczno, za mną je wykres ze słupkami do pokazywania pracowników. Widoczne je, że montownicy wentylowań mają wzrosnąć na terenie całego państwa o 313 pracownych, a do prykładu... tylko posunę wykres... jedno miejsce z jedeniem ma być usunione, a co będzie jutro, podamy we wieczór. Żegnem.

-Toś się, Zbyhu, ogadał-myśli Jasiek-idę coś zjeść.

-----------------------------------

Chwila.

Czekajcie.

Coś się zepsuło.

NIE MÓWCIE, ŻE ODCINEK NAM SIĘ ZEPSUŁ!

Więc odcinek 3ci będzie bardzo krótki, a 4ty chyba trzeba będzie zacząć od naprawiania całego studia!

Odc. 4ty Edytuj

Witam.

W poprzednim odcinku korki wysiadły w studiu, więc musieliśmy skończyć na naprawie wszystkiego i chyba dzisiaj też na tym zaczniemy.

Ja muszę iść pomóc chłopakom w naprawieniu oświetlenia sceny.

<po naprawieniu>

Dobra. Najlepiej, żeby zająć się teraz pomijaczem scen i cenzuratorem (nawet w tamtym odcinku nie musieliśmy zamazać ani jednego słowa).

<po naprawieniu>

To tera najpierw wypróbujmy cenzurator. Trzy. Cztery.

K_!

Działa. Teraz pomijacz. Trzy. Cztery.

Pominęło całe naprawianie. Teraz trzeba wybrać odpowiedni zbiór scen, bo wszystko się poj_ło.

Opcje.

Szukaj.

To nie to.

Nie to.

To też nie to.

To też nie.

O. Chyba to.

Nie.

Jednak nie.

O. To to.

Dobra. Wybrałem odpowiedni zbiór scen, więc muszę sobie przypomnieć na czym to ja skończyłem.

Aha.

Jasiek siedział sobie przed TVem. Wszyscy spali. Potem powiedział.

-Hmm. Może kogoś obudzę.

Pojechał.

Nie, czekajcie, nie ta kartka.

I poszedł, ale nikogo nie było, więc postanowił coś sobie zjeść.

Zeżarł wszystko z lodówki.

Potem poszedł znowu przed TVa i mówił sam od siebie.

-Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm. Skoro nie ma nikogo, to...

...fajnie, jeśli wytrzymałeś do końca, bo trzeba wyczyścić w studiu, bo się straszny burdel zrobił, jak było zamknięte. Ktoś nasrał na okno, no ale nieważne. Pewnie się zapytacie, skąd ta dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga przerwa. Otóż ja zacząłem częściej chodzić na imprezy, które organizowali w akademiku, w dodatku moja żona, czyli każdemu znana Gośka, jest od stycznia w ciąży (bliźniaki będą), postanowiłem trochę pomajsterkować, zrobiłem remont, trzeba było skosić baardzo zarośnięty trawnik. Słyszałem też, że jak się kupi jednostkę centralną do złożenia, to będzie taniej. Zdecydowałem się sprawdzić, czy tak samo byłoby z autem. Kupiłem części osobno i jednak wyszło taniej. Auto na gaz. Ibiza. Sprzedałem je potem na giełdzie, bo, jak wiadomo, gaz jest dla biedy. Potem jeszcze kupiłem sobie działkę i zacząłem budowę domu, bo wraz z Gośką i dziećmi zamierzamy się wyprowadzić i co? Do zoba za m-c (Od teraz ten miesiąc niech będzie umowny. Mogę zrobić nowy sezon wcześniej albo później.) i yo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Edytuj